Kroniki pisane przez ks. Jana Karnickiego 1947

przez | 21 grudnia, 2024

Nadchodzi Wielki Post. Trzeba pomyśleć o drodze krzyżowej. 


   Stacje drogi krzyżowej są malutkie – za małe do kościoła. Kupujemy obrazy drogi krzyżowej malowane na blasze cynowej przez artystę malarza Leonarda Drapiewskiego z Poznania. Fundatorami są poszczególne rodziny katolickie. Ramy dębowe obróbki inżyniera Krzewskiego. Małe obrazy drogi krzyżowej oddajemy do kościoła w Biesowicach.   

Pierwsze rekolekcje wielkopostne przeprowadza ksiądz Gliszczyński. Parafianie zebrani licznie. Wielkie zadowolenie. 

   Niżej podpisany i jego siostra Anna Karnicka ofiarujemy obraz św. Judy Tadeusza, dzieło artystki Drapiewskiej i Leonarda Drapiewskiego z Poznania. Obraz umieszczamy z lewej strony w prowizorycznym ołtarzu. 

  Wyrzucamy resztę balkonów z kościoła, przesuwamy ołtarz bliżej ściany. 

  Przystępujemy do remontu organów. Dostarczyłem części metalowe i inne brakujące trąby. Przyjechał organomistrz z Bydgoszczy. Muszę mu osobiście pomagać w pracy. Pracowaliśmy dwa tygodnie. Ale mamy organy ! 
  Remontujemy również organy w Świerznie i w Biesowicach. Wiele trąb brakuje, ale już można grać. 

   Dnia 1 kwietnia przybył do Miastka pierwszy wikariusz w osobie ks. Alojzego Jurzynowskiego. Ks. Jurzynowski przez cały miesiąc kwiecień i część maja gorliwie pracował, potem wpadł w ciężką chorobę psychiczną. Zabrano go do szpitala. Więcej nie wrócił. 

   Dnia 13 września przybył drugi z rzędu wikariusz – ks. dr Dionizy Seneta, były proboszcz w Szlachtowej. Będzie odprawiał w obrządku łacińskim. 
  Bardzo dobrze się stało, gdyż równocześnie napływa dużo ludzi z południowo-wschodniej Małopolski tego samego obrządku. Ksiądz Seneta Dionizy objął naukę religii w szkole powszechnej w Miastku. 

   W miesiącu październiku przybył jeden jeszcze ksiądz na teren powiatu Miastko, mianowicie ks. Edward Korecki na stanowisko proboszcza do Biesowic. Odpadną więc wyjazdy do Biesowic. 
   Przybycie i osiedlenie się ks. Edmunda Koreckiego uważam za swoją zasługę. Nie tylko bowiem zaproponowałem mu je, ale i namówiłem swego kolegę z Seminarium Duchownego w Pińsku na przyjęcie tego stanowiska. W tym celu jeździliśmy obaj do ks. Administratora w Gorzowie. 

   W dniu 29 października 1947 roku zwizytował Miastko Ks. Kardynał August Hlond w asyście ks. Administratora Edmunda Nowickiego, ks. Załuczkowskiego Eugeniusza, późniejszego ordynariusza gorzowskiego i ks. Baraniaka, przyszłego biskupa sufragana warszawskiego. Uroczystości były nadzwyczaj podniosłe. W celu większego skupienia ludu w kościele, urządziliśmy uroczyste nabożeństwa, Kardynał bowiem miał być krótko w Miastku. W godzinie popołudniowej, gdy kapłani modlili się w kościele, pod plebanię zajechały samochody ozdobione żółto-białymi proporczykami. Speszony prosto z piwnicy, skąd miałem zabrać potrzebne do przyjęcia stoły, wyszedłem na spotkanie. 
   J.E. Ks. Kardynał przeprosił mnie za przedwczesne przybycie i przywitał się bardzo serdecznie.Musiałem wysłać posłańca do Dretynia, aby odwołał ekipę motocyklistów, którzy mieli powitać i prowadzić samochód Ks. Kardynała, gdyż Kardynał zamiast ze Słupska, jak było przewidziane, przyjechał od strony Koszalina. Słupsk w ogóle został ominięty. 
   O godzinie umówionej Ks. Kardynał podjechał pod kościół. Burmistrz miasta powitał go przy bramie wystawionej na powitanie Najwyższego Dostojnika Polskiego Kościoła. Burmistrz Zieleń urodzony poznaniak wręczył Wysokiemu Gościowi chleb i sól. Chór stojący pod kościołem odśpiewał pieśń powitalną. Tłumy zaległy rynek i ulice. 
   Ks. Kardynał wstąpił na podwyższenie urządzone na fundamentach zrujnowanej kamienicy, gdzie powitał go w serdecznych słowach w imieniu kleru bytowskiego dekanatu ks. Stanisław Klatka – dziekan bytowski i proboszcz Niezabyszewa. Ksiądz Kardynał przemówił do rzesz wiernych zachęcając do pracy i do modlitwy, szczególnie do odmawiania różańca. Następnie wstąpił procesjonalnie do kościoła. Chór powitał go pieśnią <Ecce Sacerdos magnus>. Po powrocie z kościoła na ulicach lud wznosił okrzyki: Niech żyje Ksiądz Kardynał
   Na plebanii Ks. Kardynał zatrzymał się z parafianami na wspólnym obiedzie. Odprowadzony przez motocyklistów Ks. Kardynał około godziny 15.00 odjechał do Szczecinka.